Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym pytaniem? Kim byś był, gdybyś odrzucił wpływ kultury, społecznych ram, nakazów i przekonań typu: powinieneś, wypada, nie wolno, ludzie tacy jak Ty robią…?
Od wielu lat nurtuje mnie ta myśl… Co byś robił, gdybyś nie musiał przejmować się tym, jak widzą Cię inni?
Poza fizyką i naturą – większość tego, czego doświadczamy w codziennym życiu, to wytwór ludzkiej działalności. Kiedyś ktoś wymyślił komputer, na którym teraz piszę, materiał, z którego zbudowany jest mój dom, czy narty, na których jeżdżę. Ale również przekonania i wierzenia są dziełem ludzkiej myśli i mowy – w różnych częściach świata ewoluowały w odmienny sposób.
Mamy różne kultury, religie, prawa, obowiązki… Ramy, w które wpasowujemy się już od urodzenia, przychodząc na świat w określonym miejscu.
A gdybyśmy przyszli na świat gdzieś indziej? W rodzinie z innymi wartościami, przekonaniami i zasobami, ale z tym samym zestawem genetycznym?
Z naukowego punktu widzenia to niemożliwe – narodziny w innej rodzinie oznaczałyby także inny zestaw genów i inne doświadczenia. Ale gdyby jakimś cudem dało się przenieść nas, dokładnie takich, jacy jesteśmy, w inne środowisko, to czy nie stalibyśmy się zupełnie innymi ludźmi?
Łatwo oceniamy innych ludzi, ale jak wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy mieli ich doświadczenia?
Przesiać doświadczenia przez własne sitko
Niezmiennie zastanawiam się, jak można przefiltrować swoje dotychczasowe doświadczenia i zostawić w głowie tylko to, co jest najbardziej autentyczne – to, co jest naprawdę nasze.
Zauważyłem, że życie według ról narzuconych przez społeczeństwo może być niewygodne – często stoi w sprzeczności z tym, kim jesteśmy.
Jakie role przyjmujemy na co dzień?
Każdy z nas inne: lekarz, nauczyciel, policjant, prawnik, ratownik… Ale są też role, które dotyczą nas wszystkich: dziecko, dorosły, senior.
Te mają szczególne znaczenie w mojej pracy. Dorośli, myśląc o nauce nowych rzeczy, często bronią się argumentem:
- W moim wieku jest już za późno.
- Starego psa nie nauczysz nowych sztuczek.
- Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał.
To nie są fakty, tylko przekonania i efekty kulturowego przekazu. Biologia mówi co innego.
Mózg 🧠 jest plastyczny do końca życia! Możemy uczyć się nowych rzeczy aż do starości.
Wydaje się, że utrzymywanie status quo jest bezpieczne – zmniejsza ryzyko porażki, nie wystawiamy się na ocenę, nie burzymy znanych nam ram. Skoro większość ludzi robi coś w określony sposób, to musi być właściwa droga. Ale… czy na pewno?
A gdybyśmy urodzili się w świecie, gdzie nauka przez całe życie byłaby standardem?
A gdybyśmy uwierzyli, że zdobywanie nowych umiejętności to jedna z najlepszych rzeczy, jakie możemy dla siebie zrobić?
Największa wartość? Samodzielność
Samodzielność w dojrzałym wieku to jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie możemy sobie zapewnić. A nauka nowych rzeczy przez całe życie to najlepsza profilaktyka dla naszego układu nerwowego.
Drugi filar? Umiarkowana aktywność fizyczna – ale to temat na inny wpis. Chciałem tylko zostawić Ci tę myśl, że warto te dwa działania połączyć.
Parafrazując słowa dr. Marka Kaczmarzyka:
My się nie starzejemy, tylko zużywamy. A to, jak się zużywamy, zależy od tego, jak się używamy.
Poznaj siebie
Ludzie, którzy doświadczyli pewnej dojrzałości, mówią o oświeceniu – czyli o zrozumieniu rzeczywistości takiej, jaka jest. Oznacza to także zrozumienie własnych przekonań i reakcji, zwłaszcza gdy coś nie idzie po naszej myśli.
Nie unikniemy społecznych ról, ale możemy funkcjonować w nich bardziej świadomie. Relacje z innymi to jeden z najważniejszych czynników wpływających na zdrowie i długowieczność, dlatego większa świadomość siebie ma ogromne znaczenie.
Co zmienia świadomość?
Powiem tak – mogę mówić tylko o swoim doświadczeniu. Świadomość pewnych cech w sobie diametralnie zmienia to, jak radzimy sobie w życiu.
Przykład?
Kilka lat temu zrobiłem test Gallupa (CliftonStrenghts). Przeczytałem wyniki… i na tym się skończyło.
Dopiero tej zimy trafiłem na podcast Z pasją o mocnych stronach Dominika Juszczyka. Przesłuchałem wszystkie odcinki dotyczące moich talentów.
Każdy kolejny odcinek był jak oświecenie. Czasem miałem wrażenie, że prowadzący i jego goście czytają mi w myślach – ich słowa idealnie opisywały moje codzienne życie.
Uświadomienie sobie, co oznacza mój pierwszy talent – bezstronność, albo piąty – poważanie (którego nie chciałem zaakceptować), zmieniło moje podejście do pracy o 180 stopni.
Gdybym miał opisać to jednym słowem? SPOKÓJ.
Kiedy znamy siebie, odczuwamy wewnętrzny spokój. A kiedy mamy spokój, działanie przychodzi z większą radością.
A to już ważny krok do robienia fajnych i wartościowych rzeczy w życiu.
Zrób dla siebie coś nowego
Niezmiennie zachęcam Cię do eksplorowania swojej rzeczywistości i… do robienia jednej nowej rzeczy co roku – do końca życia. I choć dojrzały wiek to zbiór przekonań, którymi obudowaliśmy się niczym w twierdzy – wygodnej lub nie – to wciąż w niej tkwimy. Doświadczanie nowych rzeczy i budowanie własnej świadomości pozwala myśleć i działać inaczej, odważniej, świadomiej i z większą otwartością na to, co naprawdę dla nas ważne.
Mam nadzieję, że ten wpis był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz pytania lub własne przemyślenia, śmiało napisz do mnie albo zostaw komentarz w miejscach, gdzie udostępniłem ten artykuł z opcją komentarza (Facebook, LinkedIn).
Dobrego dnia,
Szymon
Przeczytaj także:
- Jedna nowa rzecz co rok, do końca życia
- Jak przebiega proces nauki u dorosłych na przykładzie nauki żonglowania
- Jak zapamiętujemy – najnowsze doniesienia ze świata nauki
- Jak dorośli uczą się nowych rzeczy – poznaj warunki, które muszą zaistnieć



