W ostatnich dniach rozpocząłem pisanie listu. Jest on o tyle ciekawy, że piszę go do siebie z perspektywy posiadania 80 lat.
Cześć, Szymon, dziś jest... Pogoda i miejsce są wyjątkowe, to... W najbliższych dniach spodziewam się...
To nie jest list, w którym coś sobie doradzam – opisuję w nim to, co widzę, czuję i co sprawia mi przyjemność. Treść tego listu zostawię dla siebie, ale za jakiś czas podzielę się wnioskami, które wyciągnąłem z tego zadania.
Natomiast dzisiaj, nawiązując do tej zacnej, dojrzałej perspektywy, chciałbym podzielić się z Wami lekcjami z książek, które zabrałem na właśnie kończące się ferie zimowe. Traktują o życiu i czasie. Książki pochodzą z poleceń gości Dominika Juszczyka z podcastu Z Pasją o Mocnych Stronach.
Te książki to:
- Człowiek w poszukiwaniu sensu Viktora E. Frankla,
- Cztery tysiące tygodni Olivera Burkemana.
Poniżej znajdziesz moje najważniejsze spostrzeżenia dotyczące pierwszej pozycji, a w kolejnym wpisie na blogu podzielę się refleksjami na temat drugiej książki.
Człowiek w poszukiwaniu sensu | Viktor E. Frankl
Książka opisuje to, co działo się w umyśle osadzonego w Auschwitz i trzech innych obozach profesora neurologii i psychiatrii, Viktora E. Frankla. Nie skupia się na brutalnych wydarzeniach, lecz na wewnętrznych obserwacjach, które były przedmiotem jego zainteresowań jako lekarza.
„Ten, kto wie, dlaczego żyje, nie troszczy się o to, jak żyje.” — Friedrich Nietzsche
Życie zawsze ma sens. To najkrótsze podsumowanie, które przychodzi mi na myśl po tej lekturze. Nawet w najtrudniejszych momentach jesteśmy w stanie skupić swoją uwagę na rzeczach, ludziach i działaniach, które są dla nas ważne.
Frankl przywołuje przypadki, w których porzucenie sensu i nadziei niemal natychmiast odbijało się na odporności i stanie fizycznym. Uwydatnia, że:
„Bliski jest związek między stanem umysłu człowieka — jego odwagą i nadzieją albo ich brakiem — a odpornością ludzkiego organizmu.”
W obozach koncentracyjnych miało to katastrofalne skutki.
Autor przekazuje, że możemy kierować strumień naszej uwagi w wybranym przez siebie kierunku, nawet w niewyobrażalnie trudnych chwilach.
Docenić fragment czasu, który jest nam dany
Każdy z nas jest małym fragmentem wszechświata, a ten fragment wyrażamy w czasie. Z jednej perspektywy nasz okres życia to zaledwie chwila, lecz z perspektywy „tu i teraz” — cały świat toczy się wokół nas.
Frankl przywołuje słowa Bismarcka:
„Życie jest jak wizyta u dentysty. Wydaje się, że najgorsze jeszcze przed nami, a tymczasem dawno jest już po wszystkim.”
Docenienie tego cudu i aktywne wykorzystanie czasu, który mamy, wydaje się najlepszym podejściem do życia.
W jego słowach dostrzegam zachętę do działania, w tym do nauki nowych umiejętności. Frankl był tego świetnym przykładem:
„Nie ma powodu litować się nad starymi ludźmi. Przeciwnie, młodzi powinni im raczej zazdrościć. To prawda, że na starszych nie czekają w przyszłości nowe możliwości i szanse. Mają jednak coś więcej – miejsce przyszłych możliwości zajęły rzeczywistości w przeszłości: wykorzystane szanse, wypełnione sensy, zrealizowane wartości. Nikt i nic nie zdoła im odebrać zgromadzonych w przeszłości skarbów.”
Nie chodzi o poczucie dobrze wykorzystanego czasu, lecz o docenienie tego, który mamy. Moim zdaniem to, dbanie o siebie poprzez styl życia, umiarkowaną aktywność fizyczną i higienę układu nerwowego — czyli naukę nowych umiejętności. Stymulowanie mózgu wyzwaniami pozwala do końca pozostać sprawnym, samodzielnym i móc robić dobre rzeczy.
Sukces i szczęście nie są celami – są skutkami
Frankl podkreśla, że sukces i szczęście to nie coś, do czego można dążyć bezpośrednio. Są efektem ubocznym działania w określonym kierunku:
„Każdy z nas ma do wykonania wyjątkowe zadanie, tak jak wyjątkowa jest okazja, aby je wykonać.”
Tą wyjątkową okazją jest chwila tu i teraz.
Zachęca do życia w pełni:
„Żyj tak, jakbyś żył po raz drugi i tak, jakbyś za pierwszym razem postąpił równie niewłaściwie, jak zamierzasz postąpić teraz.”
Szczęście i sukces to skutki uboczne działania – pojawiają się jako konsekwencja dążenia do sensu, wartości i zaangażowania w życie.
Podsumowanie
Książka motywuje do refleksji nad życiem i zachęca do działania. Pokazuje, że nie warto oceniać innych, ponieważ nie wiemy, jak sami zachowalibyśmy się w ich sytuacji. To kolejna publikacja, która potwierdza, że warto czynić dobro, doceniać to, co mamy i działać.
Mogę tylko dodać, że nauka jednej nowej rzeczy każdego roku, aż do końca życia, wydaje się być słusznym sposobem na docenienie tego fragmentu czasoprzestrzeni, który nam przypadł.
Na koniec, zachęcam Cię – Drogi Czytelniku, do zastanowienia się:
- Jakiej nowej rzeczy podejmiesz się w tym roku?
- Czy dbasz o swoją tygodniową aktywność fizyczną?
Mam nadzieję, że ten wpis był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz pytania lub własne przemyślenia, śmiało napisz do mnie albo zostaw komentarz w miejscach, gdzie udostępniłem ten artykuł z opcją komentarza (Facebook, LinkedIn).
Dobrego dnia,
Szymon
Przeczytaj także:
- Jedna nowa rzecz co rok, do końca życia
- Jak przebiega proces nauki u dorosłych na przykładzie nauki żonglowania
- Jak zapamiętujemy – najnowsze doniesienia ze świata nauki
- Jak dorośli uczą się nowych rzeczy – poznaj warunki, które muszą zaistnieć



